Fit po trzydziestce

rubbish-495213
Banalny tytuł, temat niestety już nie. W około otyłość, cukrzyca w co drugim domu, do tego zawały, bajpasy, amputacje. Każdy słyszał, mało kto się spodziewa. Nie teraz, nie w tym wieku. Moooże na starość. Żyje się tu i teraz, co nas obchodzi co będzie później. Błąd.
Gdyby ludzie tak myśleli to nikt nie dbałby o oszczędności, nie inwestował, nie pracował więcej niż potrzeba. Po co wogóle było nam chodzić do szkoły? Po to oczywiście, żeby w przyszłości było dobrze, a przynajmniej po to, by nie było źle. Podobnie jest ze zdrowiem, czyli tak naprawdę z brakiem chorób. Mówią, że nie ma osób zdrowych, są tylko niezbadani. To fakt, ale to temat na inny wpis. Teraz o czymś innym. O tym jak dbać o siebie, kiedy przymiana materii nie taka jak wcześniej, kiedy bez najmniejszych wyrzutów sumienia na ruszt można było wrzucić naprawdę wszystko. O tym, jak zadbać o nasz samochód zwany ciałem.
Kiedy w.w. da się zauważyć, lub wyczuć, jest to ostatni gwizdek, ostatnia szansa by załadować swoje cztery litery do pociągu zwanego „zmiany”. Co więc robić by tytułowo, nie utyć po 30? Spodziewacie się przeczytać jakże popularne słowa: „Dieta” i „Sport”. Nie będzie ich. Ja użyję słowa: „Nawyki żywieniowe” oraz „Aktywność fizyczna”. Dlaczego? A to dlatego, iż pojęcie „Dieta” kojarzy się przede wszystkim z ostrą dyscypliną (np. dieta Kopenhaska), ścisłymi wytycznymi (wyważone składniki, liczenie kalorii) oraz niepowodzeniem (złamane postanowienia, małe grzeszki, porzucenie diety). „Dieta” nosi także znamiona terminowości, takiego od do. Dziś jestem na diecie, a jutro znowu pójdę na Kebsa. Dlatego nie. „Sport” natomiast nastawiony jest na poprawe wyników, rywalizację, często występuje w nim uczucie presji (chłopy w siłowni dźwigają tony, a mi siły wystarczy tylko na różowe hantelki). Trochę jaśniej? Dlatego właśnie „Nawyki żywieniowe” oraz „Aktywność fizyczna”. Powyższe dwa terminy są filarami „Zdrowego trybu życia”, który tak naprawdę powienien się nazywać „Trybem życia”. Już w swej naturze pro zdrowotny, ukierunkowany na bezchorobowe przeżycie cyklu rozwojowego.
Nawyki żywieniowe.
Pierwszy z filarów. Jesteś tym co jesz. To w dużej mierze prawda. Jeżeli jesz dużo śmieciowego jedzenia, jesteś w dużej mierze jak śmietnik. Składowiskiem rzeczy bezużytecznych, często nie ulegających biodegradacji czyt. trawieniu. Wyobraź sobie wielkie wysypisko śmieci i pomyśl, że tak wyglądasz Ty, tylko, że od środka. Masz wydęty brzuch? Wzdęcia? Na śmietnisku też przecież nie pachnie fiołkami. Otwórz latem pierwszy lepszy kubeł na śmieci, przekonasz się. Zanieczyszczenie organizmu spowodowane spożywaniem wysoko przetworzonej żywności, nienaturalnego pochodzenia, rafinowanej czy modyfikowanej genetycznie prowadzi do ogólnoustrojowego zatrucia organizmu. Szczególnie zwrócę tutaj uwagę na spożycie białego rafinowanego cukru, który dodawany jest prawie do wszystkiego. Wątroba, która jest w głównej mierze odpowiedzialna za oczyszczanie ma swoje mocno ograniczone możliwości, które wyczerpane prowadzą np. do niewydolności (marskość, bóle brzucha, niestrawności), chorób układu krążenia (np. opuchnięte nogi, duszności przy niewielkim wysiłku). Lista jest dużo dłuższa. Jak przeciwdziałać? Dieta? Nie. Należy przedewsztkim zmienić swoje nawyki, te żywieniowe. Zajrzyj do lodówki. Oceń jej zawartość. Nie wyrzucaj! Oddaj teściowej. Cukier przede wszystkim. Zmieniaj powoli. Innaczej się zniechęcisz. Na następnych zakupach omiń regał ze słodyczami. Jesteś uzależniony? Kup bakalie, miód, ksylitol. Owoce, jogurt naturalny, nasiona. Idealne zamienniki. Błonnik, białko, zdrowe tłuszcze: Tak Zwierzęce!  Smalec, tłuste mięsa, wołowina, wieprzowina i drób raczej nie marketówki, lepiej ze wsi jak się da. Roślinne, najlepiej na zimno, przy smażeniu nie doprowadzać do dymienia – toksyczne. Jajka! Chrzanić cholesterol. Chodzi o to, by produktów, których już nie chcemy jeść pooprostu nie kupować. Co kupować? Odpowiem na swoim przykładzie. Moja kuchnia opiera się głownie na mięsie wołowym, nabiale, warzywach, owocach, bakaliach, nasionach. Z mięsa głównie zawiesiste zupy, gulasze, kasze z mięsem, Bardzo tłusto, dużo warzyw, przypraw. Skrobiowe dodatki raczej w małych ilościach. Dużo jajek. W każdej postaci, formie. Codziennie. Chrzanić cholesterol. Z warzyw surówki, sałatki, równoważnie do mięsa, ewentualnie na kolacje, zawsze jednak w kombinacji z białkiem (jajko, ser). Owoce jako przekąska, deser, głownie jako zastępstwo słodyczy. Tak samo serki, jogurty naturalne w kombinacjach z owocami, bakaliami, miodem, nasionami. Chleb? Od święta i to własnej roboty. Dobre tłuszcze, dobre białko. Do tego dużo błonnika! Dobre wydalanie to podstawa. W skrócie: rezygnujesz z mąki, cukru, potraw z proszku typu fix. Zaczynasz czytać listy składników, planujesz zakupy jeszcze przed wyjściem z domu, uczysz się podstawowych technik kulinarnych, ruszasz pupe z przed TV! Do dzieła!
Aktywność fizyczna.
„Must do”. Bez niej na nic pełne szafki produktów z zielonych półek Bio. W przyrodzie ruch oznacza życie, bezruch śmierć. Człowiek potrzebuje ruchu, niestety postęp techniczny ułatwił nam życie ograniczając przy tym jego ilość. Występuje konieczność suplementacji ruchu, uzupełnianie jego niedoborów spowodowanych siedzącym trybem, życia lub jednostajnym wysiłkiem podejmowanym podczas pracy zawodowej. Aktywność fizyczna, podejmowana w czasie wolnym, ma prozdrowotne działanie. Usprawnia działania aparatu ruchowego, wspomaga działanie układu krążenia, czy oddechowego. Cała machineria zaczyna lepiej funkcjonować. Uwalniane zostają hormony szczęścia. Czujemy się lepiej. Jak zacząć? Początek to sprawa indywidualna. Każdy jest inny. Uogulniając najlepiej zacząć spacerować. Regularnie. Z muzyką, psem, koleżanką. Zacząć najlepiej wychodząc z domu. Aktywny spacer, może rower. Dla będących w lepszej formie trucht, basen, kurs tańca, gimnastyka, yoga, zumba. Naokoło tysiące możliwości. Bez ciśnienia. Bez nastawienia na kilogramy, centymetry. Celem jest ruch sam w sobie. Należy szukać w nim przyjemności. Kiedy ją znajdziesz, będziesz chcieć więcej. Ruch jest uzależniający. I to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Niektórzy ludzie siłą woli potrafią przenosić góry, wierzę, że każdy z nas jest w stanie przenieść swoją d*** za drzwi.
Ciało jest jak samochód, o tym czy za 40 lat będziesz odpicowanym Oldtimerem czy pordzewiałym gratem gdzieś w stodole zależy od tego jak dziś o niego zadbasz. Samochód, którym sie nie jeździ niszczeje.  Jeździj swoim regularnie, lej dobry olej. Zadbaj o swoją złotą jesień…
 
Ps. Polecam strone Pana Józefa Słoneckiego, który już wiele lat temu mocno wpłynął na mój światopogląd.
http://portal.bioslone.pl/
 
fit-1905731 (1)

Like this article?

Share on facebook
Share on Facebook
Share on twitter
Share on Twitter
Share on linkedin
Share on Linkdin
Share on pinterest
Share on Pinterest

Leave a comment