Gastro a Futbol

titel neu
Na przestrzeni lat swojej gastronomicznej kariery miałem przyjemność zarządzać kilkoma kuchniami oraz rotacyjnie dość dużą ilością personelu. Piłkarska przeszłość, choć tylko amatorska w wielu sytuacjach okazywała się pomocna, a boiskowe doświadczenia pomagały przetrwać najtrudniejsze momenty. Poniżej postaram się opisać podobieństwa, oraz pokazać, że branża gastronomiczna ma więcej wspólnego z piłka nożną niż się większości z nas wydaje.

*porównanie na przykładzie restauracji


1. Zarząd klubu
Szef lub udziałowcy restauracji. Kontrolują wyniki, decydują o obsadzie najważniejszych stanowisk takich jak szef kuchni, kierownik sali, manager. Nie biorą udziału w codziennej pracy, ale kiedy nie idzie potrafią wejść do szatni (na kuchnie lub na bar) i osobiście doprowadzić załogę do porządku lub, jeżeli restauracja została gdzieś wyróżniona, osobiście pogratulować załodze sukcesu.

2. Sztab trenerski
Podobnie jak w futbolu im mniejszy klub tym teoretycznie mniej trenerów. W większych restauracjach manager odpowiada trenerowi pierwszej drużyny, ma wpływ na pracę innych trenerów oraz na zespół jako całość. Podejmuje kluczowe decyzje i odpowiada w pierszej linii za wyniki oraz za zakontraktowanie nowych zawodników (pracowników).
W mniejszych lokalach szef kuchni oraz kierownik sali mają podobne kompetencje. Tak jakby jeden trenował atak, drugi obronę, taktykę muszą jedak ustalać razem. Odpowiadają za wyjściowy skład, motywację oraz przygotowanie taktyczne do meczu. (np. Mise en place, znajomość receptur, znajomość karty win, motywację). W tym przypadku podobnie jak i w piłce nożnej występuje trener, który stoi przy lini boiska, lub siedzi na ławce rezerwowych i nadzoruje przebieg spotkanie (czyt. stoi na wydawce i kontroluje serwis, czytając zamówienia, wydając polecenia) lub grający trener (czyt. szef kuchni, który oprócz kontroli, bierze udział w pracy na kuchni, czy to pomagając na poszczególnych stanowiskach, czy obsadzając własne np. wydawka, grill).
Trener ma swoich asystentów, czyli różnego rodzaju zastępców, w zależności od złożoności struktury oraz wielkości lokalu, którym marzy się, by kiedyś samemu wziąć odpowiedzialność za drużynę.

3. Zawodnicy.
Tak jak w piłce nożnej w drużynie są mocni i słabsi zawodnicy. Opłacani bardzo dobrze lub bardzo słabo w zależności od umiejętności, zaangażowania, wynegcjowanego konktraktu, kondycji finansowej firmy, znajomości. Są gwiazdy (uczestnicy konkursów kulinarnych, kucharze z bardzo dobrym cv) są i też tacy, którzy wiecznie są na kacu, na L4, którzy zamiast wspierać ekipę popełniają błędy, nie wyrabiają się. Są pracownicy starsi krótko przed gastronomiczną emeryturą, są także młodzieżowcy na praktykach ze szkoły, lub prosto z ulicy. Tak jak w futbolu skład jest zróżnicowany, często międzynarodowy. Wyższa liga to lepsi zawodnicy, teoretycznie wyższe pensje, lepsze konktrakty. Częściej jednak dotyczy to nie szeregowych pracowników, a kadry kierowniczej. Lepszy lokal to dla wielu kucharzy trampolina do awansu. Staż, praktyka lub szeregowe stanowisko w renomowanym miejscu daje szansę na lepsze pieniądze lub posadę w miejscu o standardzie trochę niższym.

4. Stadion.
Stadionem jest sala restauracyjna, a boiskiem piłkarskim kuchnia oraz bar. Goście są kibicami, a konkurencja przeciwnikiem. Reklamacje to stracone bramki natomiast satysfakcja gości stanowi o wyniku spotkania. Im bogatszy klub i wyższa liga tym nowocześniejszy lub nierzadko również większy jest stadion.
5. Klasa rozgrywkowa
Uznanie krytyków, wyróżnienia w konkursach, dobre miejsce w rankingach ale również rentowność świadczy o lidze w której się gra. Często drużyna grająca prostą piłkę (normalna, prosta kuchnia, trzymająca stałą, wysoką jakość, jednakże bez pianek i azotu) potrafi być przy tym bardzo skuteczna i z powodzeniem wygrywać konkurencję z kulinarną tiki-taką.
 
 Ps. Witam moich czytelników. Życzę Wam wszystkiego najlepszego w nowym roku! Jest Was nawet całkiem sporo, pomimo tego, iż nie udaje mi się zbyt często pisać lub czasem nie robię tego wcale. No tak to już jest. Sobie życzę natomiast może troszkę więcej chwil na tego bloga, który choć zaniedbany daje mi satysfakcję, a świadomość tego, że ktoś traci swój cenny czas na czytanie tych bzdur sprawia mi wielką radość:)

Like this article?

Share on facebook
Share on Facebook
Share on twitter
Share on Twitter
Share on linkedin
Share on Linkdin
Share on pinterest
Share on Pinterest

Leave a comment