Trudne dobrego początki

new-banner-sklep
Witam i… przepraszam.
Tak tak, przeprosiny się należą, ale za moment postaram się także usprawiedliwić. Po przyjeździe z Czech zabrałem się ostro do pracy. Dopracowanie biznesu zajmowało większość mojego wolnego czasu, ale zaraz zaraz. Oficjalnie przecież jeszcze nie wiadomo co to za biznes. Więc już wyjaśniam.
Chcąc być jak Milton Friedman postanowiłem spróbować swoich sił w biznesie. Nie rzucając pracy na etacie, nie pozbawiając się środków do życia. Po prostu chciałem rozwijać coś na boku. Legalnie, spokojnie. Coś, co może kiedyś zaowocować czymś więcej. Bardzo długo szukałem odpowiedniej branży, konceptu. Znalazłem go przypadkiem spotykając starego znajomego, chłopaka praktycznie z tej samej wsi. Otóż prowadzi on sklep z odzieżą dla nastolotek. W internecie. Chińszczyzna 100%, Król Poliestru mógłbym rzec. Ale cóż. Kasa wpada. Po 6 latach zatrudnia 5 osób. Stwierdziłem, że sam spróbuje, ale nie w Polsce, za to tutaj, w Niemczech. Tak zrodziła się idea, potem nazwa (nie mój pomysł), a potem już poszło. Myślałem tak, jeżeli w Polsce przy naszej słabej gospodarce ludzie mają na to pieniądza to tutaj, w Reichu przy dwa razy większej populacji, zarobkach, konsumpcji, każdy szajs się sprzeda.
Tak oto w oparach nadziei, determinacji powstał Your Colors;) Moje pierwsze dziecko. Córeczka;)
I teraz mocno w skrócie. Wstawianie produktów, obsługa klienta w obcym języku, pierwsze poważne zamówienia i od razu duże problemy z dostawami. Tak wyglądały ostatnie miesiące. Tysiące Euro wtopione w towar, reklamę, zakładany budżet przekroczony kilkukrotnie. Po dwóch miesiącach od rozpoczęcia sprzedaży mogę powiedzieć, że kolorowo nie jest. Zaliczyłem falstart i przyznaję się do tego publicznie. Są dni, kiedy spoglądając na sterty odzieży leżącej w moim biurze żałuję. Żałuję, że nie zostałem przed grillem, a całego wolnego czasu nie przeznaczałem na jazdę na rowerze. Zachciało się milionów. Sklep mocno nadwyrężył moje oszczędności. Ale cóż. Mawiają, że kto nie ryzykuje szampana nie pije. Dalej powoli buduję swoją markę, ulepszam sklep i poszerzam asortyment. Obniżyłem mocno kwoty wydawane na reklamę. Spadły utargi, ale także nie mam problemów z dostawcami. Zwolniłem.
Pomimo tego, iż mam ekonomiczne wykształcenie oraz wieloletnie doświadczenie w handlu i usługach, własna działalność gospodarcza mocno mnie zaskoczyła i zdążyła mocno poturbować. Nie jest to łatwy pieniądz, nie jeszcze to szybki pieniądz. Jest ciężko. Ale jak to mówią doświadczenie buduje. Nawet, a może przede wszystkim to negatywne. Najlepiej uczymy się na błędach. Jeżeli ja je popełniłem wyciągnę wnioski, jeżeli zaś są to tylko trudne dobrego początki to…czas pokaże €€€   🙂
Pozdrawiam Czytelników. Trzymajcie za mnie kciuki. Potrzebuje tego!

Like this article?

Share on facebook
Share on Facebook
Share on twitter
Share on Twitter
Share on linkedin
Share on Linkdin
Share on pinterest
Share on Pinterest

Leave a comment